„Co to jest?”
Wyszłam na korytarz. „Moja sukienka na studniówkę”.
Zaśmiała się jeszcze głośniej. „Ten patchworkowy bałagan?”
Noah natychmiast wyszedł ze swojego pokoju.
Carla spojrzała na nas i powiedziała: „Proszę, powiedz, że nie mówisz poważnie”.
Noah poczerwieniał.
Powiedziałam: „Mam to na sobie”.
Położyła dłoń na piersi, jakbym ją zraniła. „Jeśli to założysz, cała szkoła będzie się z ciebie śmiać”.
Noah zesztywniał obok mnie.
Powiedziałam: „W porządku”.
„Nie, właściwie to nie w porządku”. Carla machnęła ręką w stronę sukienki. „Wygląda żałośnie”.
Noah poczerwieniał. „Udało mi się”.
Wyglądała na zachwyconą, że się odezwałam.
Carla odwróciła się do niego. „Udało ci się?”
Uniósł brodę. „Tak”.
Uśmiechnęła się tak, jak ludzie, którzy chcą powoli zrobić komuś krzywdę. „To wiele wyjaśnia”.
Zrobiłam krok naprzód. „Wystarczy”.
Carla wyglądała na zachwyconą, że się odezwałam. „Och, to powinno być fajne. Przyjdziesz na bal maturalny w sukience ze starych dżinsów, jak na jakiejś akcji charytatywnej, i myślisz, że ludzie będą klaskać?”
Noah pomógł zapiąć zamek z tyłu. Trzęsły mu się ręce.
Powiedziałam bardzo cicho: „Wolę założyć coś zrobionego z miłością niż coś kupionego ukradkiem od dzieciaków”.
W korytarzu zapadła głucha cisza.
W oczach Carli nastąpiła zmiana. Potem powiedziała: „Zejdź mi z oczu, zanim powiem, co naprawdę myślę”.
I tak założyłam sukienkę.
Noah pomógł zapiąć zamek z tyłu. Trzęsły mu się ręce.
Powiedziałam: „Hej”.
Powiedziała, że chce „zobaczyć katastrofę na żywo”.
„Co?”
„Jeśli choć jedna osoba się śmieje, to ją prześladuję”.
To go rozbawiło. „Dobrze”.
Powiedziała, że chce „zobaczyć katastrofę na żywo”.
Słyszałam, jak rozmawiała przez telefon z kimś: „Musisz przyjść wcześniej. Potrzebuję świadków”.
Dziwne było to, że ludzie się nie śmiali.
Kiedy w końcu nadszedł bal maturalny, zobaczyłam ją z tyłu sali z wyciągniętym telefonem.
Tessa mruknęła: „Twoja macocha jest zła”.
Dziwne było to, że ludzie się nie śmiali.
Patrzyli, ale nie w złym kierunku.
Jedna dziewczyna z chóru powiedziała: „Czekaj, twoja sukienka jest dżinsowa”.
?”
Inny zapytał: „Kupiłeś to gdzieś?”
Potem jego wzrok przesunął się poza nas i wylądował na Carli.
Nauczycielka dotknęła jej piersi i powiedziała: „To jest piękne”.
Wciąż jednak byłam gotowa na uderzenie. Nie wierzyłam jeszcze w to, co działo się w sali. Carla patrzyła na mnie zbyt uważnie. Jakby czekała na moment, w którym wszystko się zawali.
Potem, podczas części wieczoru poświęconej prezentacjom uczniów, dyrektor podszedł do mikrofonu.
Wygłosił swoją zwykłą mowę. Podziękował nauczycielom. Powiedział, żebyśmy uważali na siebie. Ogłosił nagrody.
Potem jego wzrok przesunął się poza nas i wylądował na Carli.
Na początku się uśmiechnęła.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !