Reklama

Gdy SS błagało o życie – ale Sowieci nie mieli już litości

Reklama
Reklama

Wyrok skazujący na natychmiastową karę śmierci. W styczniu 1945 roku, jeszcze przed przekroczeniem granic Rzeszy przez Armię Czerwoną, ton nadał Stalin. Zdemaskowany rozkaz NKWD z 16 listopada, odtajniony dopiero w 1993 roku, nie wymaga wyjaśnień. Członkowie formacji SS są zbrodniarzami wojennymi. Nie korzystają z żadnej ochrony wynikającej z Konwencji Genewskiej.

Ich los pozostawiony jest w gestii dowódców na miejscu. W sowieckim języku szyfrowym oznacza to jedno: eksterminację. Marszałek Rokosowski, dowódca drugiego frontu biorosyjskiego, dodaje własne instrukcje. Za każdą spalone przez Sowietów wioski, za każde zamordowane dziecko, sprawiedliwości stanie się zadość.

SS zasiało wiatr. Oni zbiorą burzę. [muzyka] Ci ludzie doskonale rozumieją przesłanie. Zemsta jest nie tylko dozwolona, ​​ale wręcz zachęcana. Metody identyfikacji SS przez Sowietów stają się coraz bardziej wyrafinowane. Doktor Natalia Wołkowa, lekarka wojskowa przydzielona do 8. Armii Gwardii, prowadzi dziennik, w którym szczegółowo opisuje procedury.